Premier League – podsumowanie 27. kolejki: Bliźniacy z Sunderlandu
- Mar 3, 2015
- 2 min read
27. kolejka w lidze angielskiej była wyjątkowa, bo niepełna. Dwa mecze zostały przełożone na późniejszy termin, z uwagi na niedzielny finał Capital One Cup, czyli angielskiego Pucharu Ligi, w którym Chelsea zmierzyła się z Tottenhamem. Finał na Wembley pokazał, że w Anglii sytuacja jest bez zmian – Chelsea zgarnia wszystko, Tottenham nie zgarnia nic:

Chelsea wzbogaciła się o kolejne trofeum do klubowej gabloty, a Diego Costa przygarnął drobniaki, które jakiś kibic rzucił w jego stronę:

Ciekawie było również na meczach ligowych, na których podsumowanie zapraszamy.
Liverpool – Manchester City 2-1
Całkiem niedawno nowym sponsorem i partnerem Liverpoolu został znany na całym świecie producent podstawowego składnika diety amerykańskich policjantów – Dunkin’ Donuts. Póki co kaloryczne ciastka odbijają się w Liverpoolu czkawką, a to głównie za sprawą kampanii promocyjnej firmy, w której wykorzystała ona klubowy herb. Tym sposobem ognie upamiętniające ofiary tragedii na Hillsborough zostały zamienione na… czekoladowe szejki:

Pomijając jednak zgrzyt pomiędzy kibicami a nowym sponsorem The Reds, sportowe wyniki są ostatnio imponujące. W lidze angielskiej ostatni raz przegrali 14 grudnia (0-3 z Manchesterem United), co daje im już 11 z rzędu meczów bez porażki. Ma to swoje odzwierciedlenie w tabeli – Liverpoolczycy zajmują 5. miejsce, tracąc zaledwie 2 punkty do 4. miejsca, gwarantującego start w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, co zresztą jest celem klubu na ten sezon. Obecna forma jest imponująca, ale strata do liderującej Chelsea zbyt duża, by poważnie myśleć o włączeniu się w walkę o tytuł mistrzowski.
Mimo to passa została dostrzeżona na Anfield. Niektórzy upatrują w niej nawet interwencji siły wyższej:

Trudno się z nimi nie zgodzić, jeśli w meczu z Manchesterem City decydujący gol pada po takim uderzeniu. Philppe Coutinho już drugi weekend z rzędu raczy nas golem z cyklu „bramka kolejki”:

Gdybyście chcieli zobaczyć to na filmie – jakiś życzliwy kibic umieścił gol Coutinho w serwisie, na którym zazwyczaj poszukuje się innego rodzaju akcji:

Manchester United – Sunderland 2-0
Polscy kibice doskonale wiedzą, że jeśli mecz sędziuje łysy Anglik, nic dobrego nie może z tego wyjść. Nie inaczej było w Manchesterze. Prawdziwym, hitem w meczu United z Sunderlandem stał się właśnie bezwłosy arbiter, Roger East. W 82. minucie przyznał jedenastkę gospodarzom po ewidentnym faulu Johna O’Shea w polu karnym, po czym… wyrzucił z boiska Wesa Browna. Za co? Za nic. Po prostu pomylił obu dżentelmenów. Na nic zdały się tłumaczenia samego winowajcy, tłumaczenia kapitanów obu zespołów, jak również konsultacje z sędziami asystentami. Tego popołudnia nie przydałyby się nawet mediacje ONZ. Roger East bowiem i tak wiedział swoje:
Po meczu szybko obwieszczono narodziny nowej pary bliźniąt, niekoniecznie podobnych do siebie:


Karnego wykorzystał Wayne Rooney, ustalając wynik spotkania na 2-0 dla gospodarzy, którzy wciąż zajmują w tabeli 4. miejsce.
Bonusowo
Na koniec dobra dla polskich kibiców, choć kuriozalna informacja z boisk treningowych Hull City. Skrzydłowy Tygrysów i reprezentacji Irlandii, Robbie Brady doznał bardzo poważnie wyglądającej kontuzji, gdy… wpadł do dziury na jednym z boisk treningowych, podczas codziennej gierki rozruchowej. Kontuzja jest na tyle ciężka, że prawdopodobnie wyeliminuje Irlandczyka już do końca sezonu, a to oznacza, że nie zagra w najbliższym meczu z Polską, w eliminacjach Euro 2016. Nadal nie wiadomo, ile czasu zajmie wyciąganie go z dziury, w którą wpadł:

Czubi






Comments